Czekam na coś ważnego. Jeżeli chcesz możesz to być Ty.  Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Lodowa Piękność
Autor Wiadomość
Koeda 
Inżynier obserwator


Wiek: 25

Płeć: Kobieta


» Frozen passion


Sound: Kyouran Hey Kids!!
Fabularnie: Forever alone
TYP postaci: Szukam seme na stałe........


Wiek: 26
Dołączyła: 06 Gru 2013
Posty: 3366
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2016-06-19, 22:03   

-To nie mój pierwszy raz. Nie pierwszy raz mnie atakują i nie pierwszy widzę trupy. Brzmi to okrutnie, wiem, ale taka jest prawda. Przykro mi, że przeze mnie zostaliście narażeni na podobne przeżycia.- ukłonił się lekko kobiecie. Czuł, że musi ją przeprosić. Po chwili rozmowy jednak udał się w kierunku, gdzie obecnie był Voel. Podszedł do niego bardzo cicho. Czuł się okropnie, że tak miłemu... no jeszcze chłopakowi, musiał zapewnić tak niemiłe wrażenia i wspomnienia.
-Witaj, Voel.- odezwał się. Podszedł dwa kroki bliżej i przyjrzał mu się uważniej. -Nie wyglądasz najlepiej. Wybacz, naraziłem twoich bliskich. To się więcej nie powtórzy. Będę ostrożny, obiecuję ci.- uśmiechnął się delikatnie, ale długiej pauzy po tej wypowiedzi nie uczynił. -Mam prośbę, chodź ze mną. Chcę porozmawiać z tobą w cztery oczy.- poprosił. Nie poganiał go jednak. Zrozumie nawet, jeśli obecnie odmówi. W końcu ledwie wczoraj wszystko to miało miejsce. Ale na szczęście rodzina Voela ma się dobrze. Inaczej nigdy by sobie tego nie wybaczył.
Wpatrywał się w niego intensywnie, oczekując reakcji ze strony młodego mężczyzny. Sam jednak patrzył całkiem błagalnie, chcąc na osobności pokazać mu, co naprawdę przechodzi w głębi duszy.
_________________

Informator | Sesje | Szukam

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Nowo-nawrócony uke szuka seme. Spełni każde, najskrytsze zachcianki~. Wystarczy tylko zagadać, jeśli kogoś najdzie ochota. Pomaga też tym niedoświadczonym seme nabrać odwagi~. Napisz, neko-chan już czeka~!
~*~*~*~*~*~*~*~
Ogłoszenia matrymonialne inne:
Chętnie napiszę z kimś opowiadanie typu:
*Złota klatka (ponownie pojawia się wśród propozycji, wątek, na którym bardzo mi zależy)
 
 
     
Kana 


Wiek: Idealny

Płeć: Kobieta


» Failure find me To hang me up now By my neck cause I'm a fate worse than death


Sound: Get Scared - For you
Fabularnie: Aj em Nocny Marek~
TYP postaci: Każdy~


Wiek: 20
Dołączyła: 25 Cze 2014
Posty: 693
Wysłany: 2016-07-10, 20:36   

Smutny uśmiech zagościł na twarzy kobiety, która zdawała sobie sprawę z tego, że życie lodowej piękności musiało być ciężkie. Im dłużej z nim rozumiała, tym bardziej to przezwisko nabierało sensu i to nie tylko pod względem dosłownym. Nawet pod względem zachowania, przynajmniej w pewnych momentach, pasowało owe określenie. Po zakończeniu krótkiej rozmowy, Ivy wróciła do pracy, co chwilę jednak zerkając w stronę dwójki.
-Hej - przywitał się, mniej formalnie niż jego rozmówca, siląc się dodatkowo na uśmiech. Pozostało mu mieć już tylko nadzieję, że nie zostanie to źle odebrane, ale przynajmniej w towarzystwie Rena nie musiał się o to martwić. Przynajmniej taką miał nadzieję.
-Uh... Przecież nic nie zrobiłeś, to nie twoja wina - powiedział, bo w końcu długowłosy nie kazał tamtej grupie by ich zaatakowała. Co więcej, w sporej części dzięki niemu udało im się wyjść z tego wszystkiego względnie cało. Wątpił by komukolwiek z jego niewielkiej rodziny przyszło do głowy winienie mężczyzny za cokolwiek.
Słysząc jego prośbę podniósł wzrok, by złapać kontakt z Ivy lub Raphaelem, z czego wyszło, że spojrzał prosto w oczy kobiety. Ta nie czekając na jakieś pytania czy gesty przytaknęła, a nawet i lekkim machnięciem dłoni przekazała by poszedł.
-Okej, masz jakieś konkretne miejsce na myśli?- spytał, woląc Sullivanowi pozostawić wybranie miejsca na prywatną rozmowę. On sam wciąż zbyt słabo znał na to miasto.
Już w drodze, mimowolnie zaczął się stresować, a wrzystko przez zastanawianie się czego owa rozmowa mogłaby dotyczyć.
 
 
     
Koeda 
Inżynier obserwator


Wiek: 25

Płeć: Kobieta


» Frozen passion


Sound: Kyouran Hey Kids!!
Fabularnie: Forever alone
TYP postaci: Szukam seme na stałe........


Wiek: 26
Dołączyła: 06 Gru 2013
Posty: 3366
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2016-12-16, 17:38   

-Myślałem o jakiś... z dala od ludzi.- odparł jedynie, ucieszony, że ten chce spędzać z nim czas, choćby kilka chwil. Wyszedł z nim poza namiot i stragan należący do jego rodziny. Sam zasłonił się szczelnie płaszczem, zwieszając nisko głowę i w takiej pozycji szedł, dopóki nie znaleźli się poza granicami miasteczka, ale kaptur zdjął, gdy całkowicie zeszli ze ścieżek, które normalnie przemierzają ludzie. Prowadził go lasem, uważając, żeby niczego nie dotknąć, nie pozostawić śladu. W końcu znalazł idealne miejsce, zniszczone po jakimś pożarze lasu, tu jego moce mogły spokojnie wpływać na okolice, w końcu ten teren i tak jest już martwy.
-Chciałem z tobą porozmawiać, bo... czuję, że zachowałem się bardzo egoistycznie. Jak dziecko. Być może jesteś bohaterem z legend tej krainy, być może niedługo nie unikniesz masy niebezpieczeństw, jednak niepotrzebnie już teraz wikłałem cię w twój los. Zachłysnąłem się możliwością kontaktu fizycznego z drugą osobą. Podoba mi się to. Zwłaszcza, że jesteś taki ciepły, ale... nie zmienia to faktu, że jestem dla twojej rodziny śmiertelnym niebezpieczeństwem. Chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii. Dlatego rozważam powrót do swojego pałacu, żeby już was nie nękać wizją powolnej śmierci poprzez zamianę w lodową rzeźbę.- westchnął i zaczesał kosmyk włosów za ucho, patrząc gdzieś w bok. -Będę za wami tęsknił, ale uwierz mi, że wasze dobro jest dla mnie ważniejsze.- wyjaśnił cicho.
_________________

Informator | Sesje | Szukam

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Nowo-nawrócony uke szuka seme. Spełni każde, najskrytsze zachcianki~. Wystarczy tylko zagadać, jeśli kogoś najdzie ochota. Pomaga też tym niedoświadczonym seme nabrać odwagi~. Napisz, neko-chan już czeka~!
~*~*~*~*~*~*~*~
Ogłoszenia matrymonialne inne:
Chętnie napiszę z kimś opowiadanie typu:
*Złota klatka (ponownie pojawia się wśród propozycji, wątek, na którym bardzo mi zależy)
 
 
     
Kana 


Wiek: Idealny

Płeć: Kobieta


» Failure find me To hang me up now By my neck cause I'm a fate worse than death


Sound: Get Scared - For you
Fabularnie: Aj em Nocny Marek~
TYP postaci: Każdy~


Wiek: 20
Dołączyła: 25 Cze 2014
Posty: 693
Wysłany: 2016-12-22, 17:46   

Dla Voela droga ciągnęła się bez końca. Pechowo dla niego, taki był minus tego typu sytuacji, gdy czekało się na wieści które najprawdopodobniej były nieciekawe. Pomiędzy szukaniem przeszkód na drodze, wpatrywał się głównie w plecy swojego towarzysza, starając się domyślić co chodzi po jego głowie. Finalny wybór miejsca docelowego nie był jakimś szczególnym zaskoczeniem, przynajmniej na tyle na ile dał radę poznać drugiego chłopaka, który wręcz obsesyjnie unikał przyczyniania się do tworzenia jakichkolwiek szkód.
Przysiadł tam na starym i zwęglonym pniu, z dołu spoglądając z wyczekiwaniem na Rena. Już przy pierwszych słowach wstrzymał krótko oddech a przez całą jego wypowiedź zdążył kilka razy otworzyć i zamknąć usta, mimo wszystko postanawiając nie przerywać mu.
-O czym ty w ogóle mówisz?- spytał, czując coraz więcej bezsilnej złości. Przepchnięta przez cienką granice, wyciekająca z niego moc znalazła w czarnym drewnie jeszcze trochę paliwa. Nie ma tyle by wzniecić ogień, ale wystarczająco dużo by spod opartych o pień palców zaczął wydostawać się siwy dym. Enfer powoli zaczynał panikować, na dodatek nie mając pojęcia co z tym zrobić.
-Oni nawet w najmniejszym stopniu nie widzą w tobie zagrożenia. Gdyby tylko mogły, Beth i Ivy wyściskały by cie za wczoraj. Wszyscy są ci cholernie wdzięczni - wyrzucił z siebie, podrywając się z powrotem na nogi by zatoczyć małe kółko, nie mogąc usiedzieć w miejscu. Nie potrafił nawet do końca dojść co bardziej go dotknęło. Komentarz o byciu zagrożeniem i nic poza tym, czy chęć odejścia i zupełnego zniknięcia.
-Słyszałem jak Raphael sam zaproponował próbę namówienia cie do pojechania z nami, przez stolicę i do jego rodzinnej wsi. Jest przekonany, że jest tam ktoś kto mógłby ci pomóc. Jeszcze nie widziałem by Ivy z aż takim entuzjazmem zareagowała na jeden z jego pomysłów, nie odpuści teraz tak łatwo - mówił dalej, a główny przekaz był jeden. Już samo starsze małżeństwo nie odpuści tak łatwo, nie przejmując się zagrożeniem. Byli tego świadomi a mimo to nie wywoływało to w nich przerażenia. Nawet nie było im ku temu blisko, chęć pomocy była zbyt silna.
-Sam... Sam tak łatwo cie nie puszczę. Chyba jeszcze tylko świadomość, że jesteś i jesteś w stanie mnie zrozumieć powstrzymała mnie przed zwariowaniem  - powiedział już znacznie ciszej, bo skoro pod wpływem samej złości nieświadomie poparzył kogoś to co jeszcze mógłby zrobić? Może i sytuacje były nieco inne, w porównaniu z tą jasnookiego, ale mimo wszytko myśl, że ma jego dodawała trochę otuchy. Nie poznali się dawno, ale szatyn już zdążył odczuć niechęć przed odjechaniem, która tylko pogłębiła się po wczorajszym dniu.
 
 
     
Koeda 
Inżynier obserwator


Wiek: 25

Płeć: Kobieta


» Frozen passion


Sound: Kyouran Hey Kids!!
Fabularnie: Forever alone
TYP postaci: Szukam seme na stałe........


Wiek: 26
Dołączyła: 06 Gru 2013
Posty: 3366
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2016-12-23, 12:52   

Ren nie spodziewał się tak wybuchowej reakcji. Domyślał się, że Voel zadowolony nie będzie, ale to? Miał ochotę nawet odsunąć się, czując falę ciepła zalewającą tę najbliższą okolicę, o czym chyba chłopak nie zdawał sobie sprawy. Ostatecznie powstrzymał się, bo dawno nie czuł ciepła i część jego umysłu pragnęła, żeby wręcz przeciwnie, podszedł do swojego towarzysza. Nie uczynił jednak żadnej z tych rzeczy, zbyt... zaszokowany, próbując przetrawić jakoś sens jego słów.
Cisza zapadła między nimi na bardzo długi czas, ale w końcu pojął, że chłopak zwyczajnie nie chce się z nim rozstać. Podszedł powoli do niego.
-Voel, cieszę się, że chcecie mi pomóc, ale zrozum mnie. Tu nie chodzi o jakichś bandytów. Na pewno spotkamy ich masę w trakcie podróży. Tu chodzi o to, że cenię was sobie najbardziej na świecie i nie chciałbym, żeby przez głupotę ktoś z nich ucierpiał.- zawahał się, ale w końcu położył dłonie na jego ramionach. Przez ich fizyczny kontakt w powietrze buchnęła masa pary, jakby ktoś przyłożył rozżarzoną stal do bryły lodu. Ren sam odczuł to ciepło, więc zaraz zabrał dłonie, nie wiedząc, co by mogło z tego wyjść więcej. -Naprawdę się cieszę, że macie plan, jak prawdopodobnie mi pomóc, ale podróż z kimś takim jak ja jest niezwykle trudna, nie sądzisz?.
Zamyślił się chwilę, jemu również nakazał milczeć, jednym ruchem dłoni, niczym faktyczny władca. Zastanawiał się nad inną opcją, która przecież jest bardzo możliwa. W końcu spojrzał mu w oczy, rysy jego twarzy złagodniały.
-Powinniście ruszyć sami, ja będę tu czekał. Opowiedz odpowiedniej osobie o mojej klątwie. I wróć tu z nią. Będę czekał.- obiecał, a jego oczy zaszkliły się, jakby już mieli się rozstać na zawsze i nigdy więcej nie ujrzeć. Bo sam Ren bardzo lubił ich towarzystwo, a zwłaszcza towarzystwo Voela i gdyby mógł, nie puściłby go z rąk.
_________________

Informator | Sesje | Szukam

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Nowo-nawrócony uke szuka seme. Spełni każde, najskrytsze zachcianki~. Wystarczy tylko zagadać, jeśli kogoś najdzie ochota. Pomaga też tym niedoświadczonym seme nabrać odwagi~. Napisz, neko-chan już czeka~!
~*~*~*~*~*~*~*~
Ogłoszenia matrymonialne inne:
Chętnie napiszę z kimś opowiadanie typu:
*Złota klatka (ponownie pojawia się wśród propozycji, wątek, na którym bardzo mi zależy)
 
 
     
Kana 


Wiek: Idealny

Płeć: Kobieta


» Failure find me To hang me up now By my neck cause I'm a fate worse than death


Sound: Get Scared - For you
Fabularnie: Aj em Nocny Marek~
TYP postaci: Każdy~


Wiek: 20
Dołączyła: 25 Cze 2014
Posty: 693
Wysłany: 2017-01-19, 15:33   

Dla szatyna, wiodącego jak do tej pory spokojne i mało rozrywkowe życie, poradzenie sobie ze wszystkimi, kłębiącymi się w nim emocjami nie było najłatwiejsze. Nieprzyzwyczajony, nie miał pojęcia co z nimi zrobić, jak reagować a przy ich intensywności dawało to... cóż, wybuchową mieszankę.
-Ale nic się nie musi stać. Do tej pory nic się nie stało i... - urwał, mając problemy z odpowiednim zebraniem słów, by wyjaśnić wszystko co cisnęło mu się na usta. Na dodatek jego tor myślenia został nadwyrężony nagłym ruchem ze strony Rena, który uświadomił mu, że jego zdolności wymknęły się spod kontroli. W zaskoczeniu zrobił niewielki krok w tył, spodziewając się jakiejś negatywnej reakcji. Komentarza odnośnie tego co się właśnie stało a nie względnego zignorowania tego problemu. Przyniosło mu to swego rodzaju ulgę a przy okazji i więcej niepewności.
-Nie, ja... - ponownie urwał przed skończeniem wypowiedzi, tym razem ze względu na gest lodowej piękności. Dał mu ciszę której wymagał do przemyśleń, na koniec wzdychając. Widział, że szansę na przekonanie mężczyzny są nikłe i praktycznie nie ma na co liczyć. Zaproponowany w zamian plan nie był zły ale zawsze było jakieś ale. Nie do końca pasowało to Voelowi, nie chciał tak po prostu odchodzić. Wydawało się to zbyt niepewne, otwarte dla niepowodzeń.
-Niech będzie, znajdę jakieś odpowiedzi i wrócę - powiedział po nieco zbyt długim milczeniu. Kolejne kilka sekund ciszy po których Enfer przygryzł wargę i sięgnął do swojej szyi. Rozwiązał znoszony rzemyk, zdejmując z szyi czerwony kamień. Po raz pierwszy odkąd pamiętał, na dłużej niż czas kąpieli, wymianę rzemienia czy tez po prostu czas pracy, podczas której mógł się uszkodzić. -Weź to w ramach obietnicy.
Nim szarooki zdążył zaprotestować, młodszy mężczyzna zawiązał wprawnie cienki pasek skóry wokół jego szyi, z lekkim uśmiechem na ustach. Przez skupienie na twarzy towarzysza nie zauważył jak kamień najpierw rozbłysł delikatnie a następnie przyblakł, w zamian nagrzewając się bardziej.
 
 
     
Koeda 
Inżynier obserwator


Wiek: 25

Płeć: Kobieta


» Frozen passion


Sound: Kyouran Hey Kids!!
Fabularnie: Forever alone
TYP postaci: Szukam seme na stałe........


Wiek: 26
Dołączyła: 06 Gru 2013
Posty: 3366
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2017-01-21, 22:52   

Otworzył już usta, żeby coś powiedzieć i nagle poczuł... delikatne muśniecie na jego szyi karku, tak przyjemne, kiedy palce Voela wiązały na jego szyi rzemyk. Spojrzał za tu uważnie na twarz towarzysza, wyobrażając sobie po jego geście naprawdę wiele. Ale co poradzić? Był samotny tyle czasu, a ta romantyczna iskierka w jego wnętrzu chciała rozbłysnąć pełnym płomieniem! Na bladych policzkach pojawiły się nikłe rumieńce, ale na ustach zagościł uśmiech. Nawet zaśmiał się cicho, całkiem uroczo.
-Będę dbał o ten wisiorek, jak o największy skarb.- zapewnił zaraz z powagą. Dla Rena to naprawdę wiele znaczyło. To znaczyło, że ma przyjaciela, może kogoś więcej. To znaczyło, że Voel mu ufa, powierzając mu osobistą rzecz. No i to znaczyło, że znów się spotkają, ten gest przypieczętował tę obietnicę.
-I będę na ciebie czekał, bardzo niecierpliwie, a kiedy już znajdziesz sposób na... moją przypadłość i kiedy mnie od niej uwolnisz... już nie opuszczę twego boku!- obiecał z uśmiechem. Czuł ciepło, ale sądził, że spowodowane jest ono tą chwilą i bliskością młodszego mężczyzny. Bo póki co nie dawało to efektów. Nie myślał o nich, zapatrzony w Voela.
Dopiero po dłuższej chwili lód, który delikatnie pokrywał jego szaty zaczął parować, lecz i to chwilowo nie było za bardzo widoczne.
_________________

Informator | Sesje | Szukam

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Nowo-nawrócony uke szuka seme. Spełni każde, najskrytsze zachcianki~. Wystarczy tylko zagadać, jeśli kogoś najdzie ochota. Pomaga też tym niedoświadczonym seme nabrać odwagi~. Napisz, neko-chan już czeka~!
~*~*~*~*~*~*~*~
Ogłoszenia matrymonialne inne:
Chętnie napiszę z kimś opowiadanie typu:
*Złota klatka (ponownie pojawia się wśród propozycji, wątek, na którym bardzo mi zależy)
 
 
     
Kana 


Wiek: Idealny

Płeć: Kobieta


» Failure find me To hang me up now By my neck cause I'm a fate worse than death


Sound: Get Scared - For you
Fabularnie: Aj em Nocny Marek~
TYP postaci: Każdy~


Wiek: 20
Dołączyła: 25 Cze 2014
Posty: 693
Wysłany: 2017-06-27, 00:27   

Twarz młodego mężczyzny rozjaśnił szeroki uśmiech, niczym w odpowiedzi na zapewnienia Rena. Naprawdę żałował, że nie może zabrać go ze sobą, pokazać kawałek świata. Miał wielką nadzieję, że kiedyś będzie mu to dane.
-Na to liczę - powiedział, opuszczając lekko dłonie, by zahaczyć palce o ręce swojego rozmówcy na wysokości łokci. Zastanawiał się czy może przy okazji, gdzieś po drodze znajdzie odpowiedź na jedno, nie dające mu spokoju pytanie. Co takiego było w długowłosym mężczyźnie, że miał aż takie opory przed opuszczeniem go. Było to cóż, dość niecodzienne, zwłaszcza gdy przy jego trybie życia co chwilę poznawał nowe osoby, niedługo później zostawiając je za sobą.
-Trzymam za słowo - zaśmiał się, chwilę później owijając go ciasno ramionami, przytulając go do siebie. Został z Renem jeszcze jakiś czas, w końcu jednak musząc wracać. W ciągu następnych trzech dni wszystko zostało spakowane a cała rodzina była gotowa do dalszej podróży. Zanim jeszcze zniknęli, pożegnał się z Sullivanem, jakżeby inaczej. Nie mógłby tak zniknąć bez słowa.
Pierwsze dwa dni przebiegły bez najmniejszego problemu. Komplikacje zaczęły się w połowie trzeciego dnia, gdy Voel po raz pierwszy od kilku lat założył na siebie koszulkę gdy zaczął doskwierać mu chłód. Gdy był młodszy, nie było to niczym nadzwyczajnym - zawsze zaczynał odczuwać chłód gdy chorował, dlatego i tym razem zrzucił to na początki choroby. Nieco inne zdanie mieli o tym Ivy i Raphael. Ci jednak czekali na rozwój sytuacji, nie chcąc reagować jeśli rzeczywiście to nie było nic wielkiego.
Na tym się jednak nie skończyło i wraz z nasilającym się chłodem, szatyn zaczął czuć się coraz słabiej z każdym pokonanym kilometrem. Podnoszenie się rano było coraz większym wysiłkiem, podobnie jak stawianie kolejnych kroków. Wszystko co podnosił ciążyło bardziej w ramionach, aż w końcu grunt uciekł mu spod nóg, podczas gdy przed oczami pociemniało. W tym samym momencie, Lodowej Piękności dane było poczuć niewielki wybuch ciepła mający swoje źródło w czerwonym kamieniu, na którym pojawiło się podłużne pęknięcie.
Thomas i Victor szybko znaleźli się przy najmłodszym członku rodziny, próbując złapać go i uchronić przed upadkiem. Równie szybko znalazła się przy nich reszta rodziny, przy czym to Raphaelowi w pierwszej kolejności rzucił się w oczy brak błyskotki z którą jego syn się zwykle nie rozstawał. Po przebudzeniu się była to pierwsza rzecz o jaką został zapytany. Gdy stan najmłodszego członka rodziny nie uległ polepszeniu w ciągu następnego dnia, szybko została podjęta decyzja o tym co dalej.
W ciągu następnej godziny, Voel wraz z Thomasem wyruszyli w drogę powrotną do miasteczka jakie niedawno opuścili, zabierając ze sobą jednego z koni. Reszta by ich tylko spowalniała więc umówili się, że poczekają w następnym, najbliższym mieście.
 
 
     
Koeda 
Inżynier obserwator


Wiek: 25

Płeć: Kobieta


» Frozen passion


Sound: Kyouran Hey Kids!!
Fabularnie: Forever alone
TYP postaci: Szukam seme na stałe........


Wiek: 26
Dołączyła: 06 Gru 2013
Posty: 3366
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2017-07-13, 14:48   

Pożegnali się. Rozstali. Nie było to łatwe dla Rena. Miał ochotę płakać. Oczy szkliły się od kryształowych łez, które na policzkach zmieniły się w lód. Zacisnął w dłoniach wisiorek, jaki dostał od przyjaciela. Zamierzał go chronić i pielęgnować, by pokazać, że bardzo zależy mu na ich kolejnym spotkaniu. Choćby za dziesiątki lat.
Lecz kiedy odjechali... on wrócił do swojego pałacu, gdzie padł na pokryte lodem łoże i spędził tak resztę dnia. Czuł się potwornie zdołowany. Powstrzymywał się od przepłakania całego dnia, niczym jakaś panna, ale umówmy się- ktoś na jego miejscu pewnie czułby się jeszcze gorzej. Oto znalazł kogoś, kto mógł go dotknąć, kogo przypadkowy gest nie zmieniłby w sopel lodu i. kto go chyba w końcu rozumiał. Jak mógł się pogodzić z jego podróżą?
Było ciężko.
Ale już następnego dnia czuł, że coś jest nie tak. Może nie fizycznie, ale dziwiło go, kiedy widział parę unoszącą się od wisiorka, a jego przeklęty lód jakby próbował zwalczyć podarek Voela. Nie przejął się tym, w końcu nie raz tak bywało, a to część jego przyjaciela. Może wciąż pełna jest jego energii i dlatego się nie poddaje?
Potem robiło mu się coraz goręcej i goręcej. Nieznośnie gorąco. Ale lód wokół Rena całkowicie się stopił. Młodzieniec chodził cały przemoczony od tego, ale wisiorka nie zdjął. Zastanawiał się tylko cały czas, o co może chodzić.
I nagle, któregoś dnia... nie z tego ni z owego krzyknął, kiedy przedmiot wytworzył tyle ciepłą i płomieni, aż poparzyły one skórę Rena. Nie powinny, ale... coś było nie tak i to, jak i pęknięcie sprawiły, że oblodzone serce Sullivana przestało na chwilę bić a żołądek zawiązał się w supeł.
-O nie...- jęknął. -Voel?- patrzył na gorący przedmiocik, mając najgorsze z możliwych przeczuć. Tylko jak on go teraz odnajdzie? Jak mu pomoże?
Nie zdjął wisiorka. Tylko obwiązał go w kilka chustek, by nie palił tak mocno. Na piersi miał bliznę, które okrutnie paliła, ale w chwili obecnej nie myślał o sobie. Okrył całe swoje ciało, jak zawsze, otarł tworzące się już w kącikach oczu łzy i ruszył.
-Muszę go znaleźć.- szepnął zdeterminowany. To wszystko było znakiem, coś się dzieje z jego przyjacielem. Coś złego. Skierował się najpierw do miasteczka nieopodal jego zamarzniętej twierdzy. Może ktoś wie, dokąd dokładnie się udali.
_________________

Informator | Sesje | Szukam

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Nowo-nawrócony uke szuka seme. Spełni każde, najskrytsze zachcianki~. Wystarczy tylko zagadać, jeśli kogoś najdzie ochota. Pomaga też tym niedoświadczonym seme nabrać odwagi~. Napisz, neko-chan już czeka~!
~*~*~*~*~*~*~*~
Ogłoszenia matrymonialne inne:
Chętnie napiszę z kimś opowiadanie typu:
*Złota klatka (ponownie pojawia się wśród propozycji, wątek, na którym bardzo mi zależy)
 
 
     
Kana 


Wiek: Idealny

Płeć: Kobieta


» Failure find me To hang me up now By my neck cause I'm a fate worse than death


Sound: Get Scared - For you
Fabularnie: Aj em Nocny Marek~
TYP postaci: Każdy~


Wiek: 20
Dołączyła: 25 Cze 2014
Posty: 693
Wysłany: 2017-12-23, 15:21   

-Jezu, ale jesteś ciężki - sapnął Thomas, czując powoli jak w trakcie drogi ciężkie ciało przygniata go coraz bardziej. W odpowiedzi otrzymał tylko słaby śmiech i ciche 'wybacz'. Martwił się, niesamowicie. Nie byli może ze sobą spokrewnieni ale ich więź szła dalej niż krew. Siedział za nim jego młodszy brat, słabnąc wyraźnie z czasem a kto wiedział czy powrót coś w ogóle pomoże. Cała ich rodzina wiedziała, że w Voelu było coś więcej, coś niezwykłego a przez ostatnie dni ich podejrzenia tylko zostały całkiem potwierdzone.
Tymczasem sam szatyn miał problemy ze skupieniem się na tym co się działo. Było mu chłodno a obraz przed oczami ciągle się zamazywał i pokrywał przebłyskami bieli i czerwieni. Miał też dziwne wrażenie, że słyszy cichy śpiew gdzieś na granicy świadomości ci chyba nie miało żadnego sensu. W końcu jeszcze nie słyszał by jakiekolwiek stworzenie było w stanie wydać z siebie dźwięk tak czysty, kojący a zarazem i potężny.
W szybkim tempie pokonywali odległość dzielącą ich od miasta bez dodatkowego obciążenia jakie mieli podróżując w grupie co niesamowicie skracało podróż, tym bardziej, że nie musieli dotrzeć do samego miasteczka. Thomas gwałtownie zatrzymał konia widząc biegnącego w ich kierunku Sullivana, pomagając szatynowi stanąć na ziemi.
Rozbudziło go to nieco, a dzięki temu dał radę zorientować się, że prawie naprzeciw stoi chłopak który w bardzo krótkim czasie stał mu się bliski. Uśmiechnął się lekko, wykorzystując pozostałe mu siły by pokonać dzielący ich dystans i wziąc go w ramiona, przyciskając do swojej piersi.
-Miło cię znów widzieć - powiedział lekko, choć dało się słyszeć, że kosztuje go to sporo wysiłku. Jak wcześniej, szybko było mu dane poczuć lód pokrywający palce, dłonie a następnie przedramiona. Wstępnie nie zwrócił na to uwagi, oczekując, że ten zacznie się topić. Jednak gdy chłodne kryształy zaczęły wspinać się w kierunku ramion, zorientował się, że coś jest nie tak. Odsunął się na długość ramion, dłonie wciąż stykając z ciałem przyjaciela.
-Co... - początek pytania zawisł w powietrzu, podczas gdy lód uparcie pokrywał kolejne części ciała młodego mężczyzny, utrudniając ruch a nawet i takie czynności jak oddychanie. Jego mina wyrażała pełne zdezorientowanie i brak zrozumienia dla tego co się dzieje.
-Kamień... Oddaj mu ten kamień! - pośpiesznie krzyknął Thomas, trzymając się kilka kroków za plecami brata, modląc się bezgłośnie by to pomogło.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna

Strona wygenerowana w 0,85 sekundy. Zapytań do SQL: 7